text1

drzgadgrfsdf df sdf gasdfg asdfg

text2

sefgasdgf asdg asdfgasdfg asdg asgd asdg ag

Zabezpieczony: Szkolenie duchowe – form zapisu

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

Test




Jak zarabiać 500 USD – 2000 USD w takich samych transakcjach powtarzających się na rynku





ZAPISZ się na DARMOWE SZKOLENIE FOREX

Jak zarabiać 500 USD – 2000 USD w takich samych transakcjach powtarzających się na rynku

Uwaga: Twój Udział będzie DARMOWY i NIE jest wymagana żadna opłata.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone (C) Forexyestrader, Michał Wiśniewski
Polityka Prywatności | Kontakt

Zyski na Forex

Ostatnimi czasy częste pytanie jakie pada ze strony inwestorów forex i użytkowników szkoleń, to jakie Zyski można osiągać na forex. Wiele stron internetowych, wiele systemów i strategii – jest reklamowanych jako właśnie te, które przynoszą setki czy tysiące pipsów zysku miesięcznie.

Jednocześnie bardzo przypomina to omamianie publiki dużymi cyframi, gdyż zysk w głównej mierze zależy nie od wielkości zysku w pipsach, lecz od regularności osiąganych zysków i wielkości pozycji. Transakcją w której osiągniemy 20 pipsów na plusie – możemy osiągnąć zysk na poziomie 20 USD, jednocześnie zakupując większą pozycję przy tej samej transakcji – te same 20 pips może oznaczać przełożenie na zysk w postaci 2 000 USD na rachunku realnym.

Także pytanie zasadnicze – po co przedstawiać inwestorom super zyski na poziomie 1000 pipsów tygodniowo (skoro jest to mało prawdopodobne i mało realne), skoro można skoncentrować się na solidnym zarabianiu 50 czy 100 pipsów tygodniowo lub w skali miesiąca, ale poprzez regularność tych zysków osiągać profity w postaci dowolnego zysku zależnego od wielkości pozycji (a nie tylko od ilości zarobionych pipsów). Także jeden inwestor pochwali się zarobkiem 500 pips miesięcznie i będzie to dla niego oznaczało że zarobił 500 USD (ponieważ wykonuje transakcje jednym małym kontraktem), inny inwestor w tym samym czasie zyska 50 pips ale w jego wypadku przełoży się to na zysk 5 000 USD (ponieważ wykonuje transakcje 10 dużymi kontraktami).

Konkluzja – zyski pojawiają się z regularnie odkładanych profitów i powiększanej wielkości pozycji, a nie z pojedynczych strzałów i zysków po 1000 pips. Gdyby było inaczej lub osiąganie zysków na poziomie 1000 pips byłoby bardzo regularne i możliwe, wystarczyłoby kilka udanych transakcji dużą pozycją żeby przejść na emeryturę i nikt nawet nie usłyszałby o takim inwestorze. Duże zyski są fajne, należy jednak skoncentrować się na zyskach regularnych i dużych w pipsach, lub regularnych i mniejszych w pipsach (przy dużej pozycji co przekłada się na duży zysk netto).

 

 

Jak odróżnić brokera Market Maker od ECN ?

Coraz więcej klientów jest zainteresowanych kontami u brokerów którzy bezpośrednio wysyłają Nasze pozycje na rynek – czyli brokerów ECN.

Do niedawna konta typu ECN można było otwierać z portfelem min. 10 tyś USD, dzisiaj większa gotówka jest zbędna, można to zrobić posiadając kilkaset złotych.

Broker MM (MarketMaker) nie nalicza opłat prowizyjnych za wymienianie kontraktów. Utrzymuje, że żywi się głównie spreadem, natomiast nie wysyłając faktycznie naszych pozycji na rynek – osiąga zysk w postaci całej pozycji w momencie gdy podejmujemy błędne decyzje. Słyszałem o takich przypadkach gdzie broker MM nalicza oprócz spreadu jakieś prowizje, ale są to jakieś wyjątkowe uzasadnione przypadki, lub też czysta przesada.

Natomiast ECN będzie miał wyjątkowo mały spread – ok 1 punkt na EUR/USD w warunkach normalnej płynności. Rynek czasem jest tak płynny że spread wynosi 0. Natomiast głównym zarobiem brokera ECN jest prowizja jaką nalicza za wykonywanie pozycji. Z reguły przy większej pozycji i tak wychodzi to taniej niż sam większy spread u brokera MM.

Oprócz samej głównej zależności między kosztami – warto przedzwonić do brokera z zapytaniem czy z pewnością konto o które nam chodzi to typowe ECN. Otóż widzę zależność – że dużo brokerów MM wypatrzyło biznes w oferowaniu rachunków ECN. Jednak nurtuje mnie pytanie ile z nich naprawdę wypuszcza pozycje na rynek.

Jakiś czas temu – może dwa lata temu, sprawdzałem kilku brokerów MM, lub reklamujących się jako NO DD (No Dealing Desk) czyli oferujących trading bez filtra – które pozycje ze zlecanych przez nas kontraktów mają wychodzić na rynek a które nie. Okazało się że niektóre systemy NO DD – w rozmowie telefonicznej wychodziło, że są to systemy półautomatyczne, tzn. jakiś filtr jednak jest. Czując najzwyklejszy przekręt – pozostaje sceptyczny do większości brokerów i do tego czy zlecenia rzeczywiście wychodzą na rynek międzybankowy czy też nie.

Jak Fundamenty wpływają na Rynek?

Aktualnie na dzień 28.08.2011 giełda jest w fazie ponad rocznego wzrostu. Natomiast po masywnym tąpnięciu Indexu SP500 wielu inwestorów zadaje sobie pytanie czy nie jesteśmy uwikłanie w drugą odsłonę recesji?

Oprócz sygnałów technicznych na wykresie – o których dyskutujemy każdego dnia, warto zwrócić uwagę na kilka fundamentalnych elementów, które mogą zaważyć na dalszym wzroście lub spadku Akcji i Indexów.

Otóż do wzrostu rynku akcyjnego, na przykładzie USA (inne światowe indexy podążają za Nasdaq i Sp500), potrzebujemy kilku argumentów w postaci danych fundamentalnych które mówią nam o tym że rynek, konsumenci, biznesy – mają się dobrze.

Takimi danymi są przykładowo bezrobocie, sprzedaż detaliczna, sprzedaż domów. Bez poprawy tych fundamentów ciężko mówić o tym, że gospodarka dźwignęła się z kłopotów. Od nich również zależy czy stopy procentowe zostaną utrzymane na wyjątkowo niskich poziomach oraz czy rynek otrzyma kolejne transze pomocowe w postaci obligacji, pożyczek, obietnic.

Dane nie poprawiły się znacząco mimo grubych kwot pomocowych, pożyczek i pieniędzy wpompowanych w rynek. W USA bezrobocie wciąż wynosi ok 9%, stopy utrzymywane są na niskich poziomach – dając łatwy dostęp do tanich kredytów(co i tak nie zmienia drastycznie sytuacji). Natomiast rynek nie rozwija się w zawrotnym tempie. Dlatego jeżeli dane fundamentalne nie poprawiają się szybko czy regularnie jak założono – wykres który lubi wyprzedzać sytuację fundamentalną, jest jakby samo spełniającą się przepowiednią o przyszłych kłopotach posiadaczy akcji na pozycjach długich. Otóż rozumowanie jest dosyć proste: Słabe dane prowadzą do obaw, obawy prowadzą do sprzedaży, sprzedaż rodzi nowe obawy.